czwartek, 15 października 2009

Proszę nie ładować się z butami!!

Zimo precz! Zabierz swoje śnieżne kamasze daleko gdzieś!

Wczorajszy tekst Mikołaja: ale super, że jesień była w tym roku taka krótka!! Myślałam, że padnę! Bo tak bym chciała napisać "nieodrodne dziecko swojej matki" a tak pozostaje mi tylko "wyrodne dziecko swojej matki"!!

Nie da się jednak ukryć, że: po pierwsze - aura za oknem, po drugie - brak młodszego w domu (babcia się nim naciesza:) i po trzecie - coraz liczniejsze sygnały zbliżających się świat w sieci :) dały i mnie sygnał do pokazania moich (jakiś czas temu tu obiecanych) świątecznych stworów.

Miała być świąteczna skarpeta a wyszedł śniegowy kamasz :D Albo walonek - jak kto woli.











Zatem zimo nie ładuj mi się tu z buciorami - bo mam swoje własne!
Pozdrawiam gorąco wszystkich zmarzniętych, skulonych i powolnie zapadających w sen zimowy:)

BYLE DO WIOSNY!!!

niedziela, 13 września 2009

2 godziny ...

...- tyle mniej więcej trwa dzienna drzemka Kubusia. Postanowiłam, że ten czas będę poświęcać WYŁĄCZNIE na moje przyjemności! Bo gdy Kuba nie śpi... biega po całym mieszkaniu, a ja za nim:) Ostatnio stety - niestety? odkrył moje szuflady! Zanim się zorientowałam włóczki, dziurkacze, wstążki w ekspresowym tempie lądowały na podłodze. Im głośniej krzyczałam NIEEEEE, tym szybciej lądowały!

Ale przez te dwie godziny, ha! coś tam nawet powydzieram i ponaklejam. Z wakacyjnego buszowania po sklepach (tym razem to było TESCO na Słowacji) przywiozłam kartonową, niedużą walizkę. Taka sobie z niej walizka podróżna powstała: coś dziewczęcego w chłopięcych kolorach.

 
  
  
 


Dodatkowo ramka z naszym psotnym Mikołajkiem. Pora wywołać jakieś zdjęcia z Kubusiem i jemu poświęcić jakieś papierowe małe conieco.


ps. uległam pojawiajacej się tu i ówdzie pokusie i zaczęłam robić kartki bożonarodzeniowe! Masakra: święta we wrześniu! Ale o tym już następnym razem:)

piątek, 4 września 2009

Wakacje, wakacje... był słoneczny blask...

... i się skończyło... właściwie stoję w rozkroku pomiędzy zadowoleniem, że to już koniec i wreszcie jestem w domu i jest szansa na powrót do pewnej stabilizacji... druga noga jednak uporczywie trzyma się początku lata, kiedy tyle było przed nami... coraz cieplejsze i dłuższe dni, i wspólnie spędzony czas...

Powroty - przynajmniej dla mnie - zawsze bywały miłe, więc i tym razem staram się w powrocie do domu znaleźć więcej radości i powodów do zadowolenia niż rozpamiętywać mijające lato. Drżące z niecierpliwości dłonie, które niemalże z rozczuleniem dotykają porzucone latem scrapowe skarby, cieszą się najbardziej z powrotu do domu :D

To tyle powakacyjnej nostalgii! A scrapowo?? Jeden, słownie "JEDEN" scrap, który jest wspomnieniem wakacji sprzed dwóch lat. Potrzeba choć krótkiego poscrapowania była tak silna, że pomimo tego iż cały czas byłam w biegu, a do domu wpadałam zawsze jak po ogień, to "wyrwałam" w tym chaosie chwilę na rozprawienie się z Misiowym zdjęciem. Mam nadzieję, że zdjęcia z tegorocznych wakacji nie będą musiały tak długo czekać na swój dzień...




ps. a świat cały czas idzie do przodu, ruszam więc go gonić! - na Waszych scrapowych blogach :)

piątek, 20 marca 2009

takie coś za mną chodziło...

...aż ścieżkę wydeptało i w końcu powstało :) Wymyśliłam sobie kiedyś mały album - składak, który jednocześnie mógłby służyć jako podróżna ramka ze zdjęciem. Wrzucić takie coś do torebki lub walizki i będąc gdzieś daleko od domu, w obcym, zimnym miejscu :D ustawić sobie "przenośną ramkę" na nocnej szafce :D Powstał prototyp z Mikołajkowymi zdjęciami. Rzecz to niewielka, zamyka się w 10 cm na 10 cm, i wymaga jeszcze dalszego dopracowania oraz drobnych modyfikacji... ale jest!!! Nie wykorzystałam wszystkich wolnych powierzchni - bo tylko tyle miałam odpowiednich zdjęć. Na kolejnych fotkach pojedyncze strony (chciałoby się aż napisać "stronki" :D), trochę detali oraz dwa ustawienia "ramki".
















A skoro już się chwalę, to co mi tam - jeszcze Kubuśka dorzucę :) Toć mu już 6 zaraz stuknie :D

czwartek, 19 marca 2009

A było już tak pięknie...

... za oknem :( Gdy się człowiek psychicznie nastawi już na wiosnę, to nagłe ataki zimy są tym bardziej przygnębiające!! To jak strzał w plecy - nieuczciwe!! A do tego odcięto mnie na tydzień od netu, telewizji i telefonu (co prawda stacjonarnego, ale zawsze) - takie to są uroki brania pakietu u jednego dostawcy usług :/ Dzięki temu ominęło mnie kilka wyzwań, na które się nastawiłam; nie złożyłam na czas życzeń kilku osobom, znów nie nadążam z nadrabianiem blogowych zaległości - wrrrrrr...

Ale do rzeczy :) Dalej walczę z zimą. W ramach tej bitwy powstało kilka kolejnych kartek wiosenno-wielkanocnych. Stwierdzam jednak, że te konkretne święta - z charakterystycznymi dla nich atrybutami: jajkami, zajączkami, kurczakami, baziami, barankami itp - jakoś niezbyt mi pasują... Pewnie gdybym była "artystką" a nie tylko rzemieślnikiem, to i z tego coś bym wykombinowała a tak... kartki jakie są każdy widzi :D (jedna z nich zmieniła swój kolor i stała się nowym nagłówkiem bloga - gdyby ktoś może to zauważył)




No i jeszcze dodatkowo ramka na zdjęcia dwóch dziewczynek, która powstała dla pewnej pani lubiącej brązy :D i której to rodzina powiększyła się niemalże w tym samym czasie, co moja :D






Dobranoc nocnym markom:)
Dzień dobry rannym ptaszkom:)

piątek, 6 marca 2009

wędrowanie...

Cafertowe wędrowniki cały czas są w trasie. Kolejne z nich opuszczaja powoli i moje skromne progi. Każdy kolejny album, który trafia w moje ręce sprawia, że kilka kolejnych nocy śnią mi się koszmary - brak weny itp. itd :D A dlaczego?? Przyczyna szaleniei prozaiczna: wpisuję się zaraz po k_mai a album przekazuję do dalszej obróbki Karoli!!! Ktoś by się chciał zamienić?? Pewnie nie...

Ale co tam, staram się jak mogę:) Dziś wpis do wędrownika Nulki (Fabryka Barw). Zdjęcia dzięki uprzejmości Karoli - ja byłam tak zakręcona, że album wypuściłam bez dokumentacji:)




Słonecznego weekendu wszystkim życzę!

środa, 4 marca 2009

tzw. przydasie :D

Wczoraj, w ramach matczynych obowiązków zapewnienia rodzinie pożywienia i opierunku, musiałam udać się na tescowe zakupy. Matko, jakże to mało twórcze... Ale czy można oczekiwać od zakupów w hipermarkecie jakichkolwiek twórczych uniesień??

Nie śmiałabym jednak zaliczać się do pomysłowych scraperek :D gdybym i w tym przyziemnym zajęciu nie odnaleźć choć drobiazgu dla mojej twórczej części osobowości!

I na tym oto zatrzymało się moje wnikliwe oko:

1. "spinacze" do kabli:), które np. można spróbować wykorzystać do bindowania albumów
2. małe kłódki - a przecież nie o kłódki tu chodzi, ale... o 9 szt 2,5 cm kluczyków :D
3. oczywiście taśma piankowa - 5 rolek po ok. 2m, szer. 1,1 cm za całe 6 pln.




No i można było wyjście na zakupy uznać za całkiem udane :D